Skąd u mnie artystyczna dusza? Nie pamiętam - była ze mną
od zawsze, dawała o sobie znać od najmłodszych moich lat -
w trudnych chwilach ciągnęła do natury (do lasu, nad morze),
by patrząc na odwieczny porządek przyrody przywrócić mi
spokój i dodać sił.
Uwierzyłam, że można i trzeba cieszyć się z każdej chwili,
z tego, że świeci słońce, że niebo jest niebieskie, że nadejdzie
jutro bez błędów. Z czasem nauczyłam się czerpać z tego coraz
więcej, w coraz bardziej konstruktywny sposób - teraz
potrafię nie tylko radosne chwile, ale też życiowe rozterki
przetworzyć w coś pięknego i cieszącego oczy (zobaczcie sami
spacerując po mojej stronie).
Najbardziej wzruszające są dla mnie chwile, gdy widzę
radość i zachwyt kogoś, komu ofiarowuję coś z mojej
kolekcji. Te migoczące w oczach iskierki i niesamowita
reakcja - ludzie się otwierają i z zakamarków pamięci,
z dawno zamkniętych szuflad wyciągają przejawy swojej
twórczości i nabierają ochoty na opowieści o swoim
hobby... Czyż to nie budujące?
Miejsce, które pozostaje już tylko w pamięci- kawiarenka
"Barista" - warto było dla pysznej kawy i towarzystwa
zgranej paczki.
P.S. Buziaki dla moich dziewczyn :-)
Cudowny relaks na plaży